Monika jest wolontariuszką w domu dziecka w Makululu. W ostatnich dniach opisała trudną sytuację:

1 października pojechaliśmy zawieźć żywność do domu jednego z uczniów, którego rodzina jest w trudnej sytuacji. Potem jeszcze wizyta u innej rodziny. Z Ciloto zniknęło dwóch chłopców. Od tygodnia są na ulicy. Zmierzcha się. Jedziemy do Kabwe szukać ich. Dzieci na ulicy krzyczą: Father Micheal! Don Bosco! Znają samochód, którym się poruszamy. Wysiadamy i znikąd pojawiają się przy nas chłopcy.

Wyglądają na 10-12 lat. Jeden z nich jest pijany. Niektórzy z nich już kilkakrotnie byli w Ciloto. Uzależnienie wygrało, wrócili na ulicę. Pytamy o chłopców, którzy zniknęli tydzień temu. Znajdujemy Josefa.

Ks. Michał rozmawia z chłopakami. Chcą jechać do Ciloto. Sześciu wskakuje na pakę samochodu. Niestety zostawiamy ich, nie ma miejsca w Ciloto. Josef nie chce jechać. Próbuje uciekać z samochodu. Mówi, że zostanie jedną noc i ucieknie. Jego starszy brat od lat żyje na ulicy.

Chcę pomóc