W sobotni poranek z wolontariatu zagranicznego wróciła Aleksandra Nartonowicz.

 

Nasza wolontariuszka przez trzy miesiące pracowała w Dilii, mieście położonym w południowej części Etiopii. Aleksandra prowadziła lekcje angielskiego w przedszkolu. Organizowała zajęcia i zabawy dla dziewcząt z okolicy. Wspierała prace administracyjne, zapisywała pacjentów do kliniki i nie bała się też pomagać w drobnych remontach. Dla naszej wolontariuszki wyzwaniem było prowadzenie lekcji angielskiego, bo w przedszkolu nie ma podręczników czy internetu, a barierą był też język amharski.

Razem z Aleksandrą z Etiopii wrócił Sylwester Kołodziejczyk, wolontariusz Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco.

W Dilli wielu mieszkańców żyje bardzo biednie i bez pomocy z placówki misyjnej sióstr salezjanek nie daliby sobie rady. Dzięki wsparciu dzieci mogą chodzić do szkoły, kobiety w ciąży, chorzy na wirusa HIV i AIDS, ubodzy i osoby starsze co sobotę otrzymują fafę (to mąka bardzo bogata w witaminy i minerały, jest bardzo pożywna i odżywcza). Poważnym problemem w Dilli jest brak dostępu do czystej wody pitnej, przez co wiele osób choruje, a nawet umiera. Zagrożeniem dla ludzi są bezpańskie psy i roznoszona przez nich wścieklizna, malaria i przeziębienia, bo mają bardzo osłabione organizmy.

Aleksandrze dziękujemy za trzy miesiące intensywnej pracy! Za codzienne zaangażowanie i wykonywanie z radością codziennych obowiązków, życzliwość i otwartość na inną kulturę, a przede wszystkim za opiekę nad dziećmi w przedszkolu i wszystkimi potrzebującymi, którzy przychodzili na placówkę misyjną.